Wielkie epidemie chorób – siały postrach, dziesiątkowały ludność, powodowały wyludnienie… Epidemia cholery zbierała swoje żniwa i w czasie gwałtownie rozszerzającej się zarazy pojawiał się problem z pochówkiem zmarłych. Liczba ofiar nie pozwalała na przeprowadzanie tradycyjnych pochówków, a cmentarze, na których zdecydowano się w początkowej fazie epidemii chować zmarłych, zaczęły się szybko zapełniać. Dlatego też w wielu wsiach był specjalny cmentarz, który wykorzystywany był wyłącznie do pochówku zmarłych podczas trwania epidemii.

Cmentarz taki lokowano zazwyczaj z dala od zabudowań wsi, często tuż przy jej granicy katastralnej z sąsiednią miejscowością. Ponadto zmarłych – ze względu na ich liczbę oraz panujący strach i zobojętnienie – nie odprowadzano w tradycyjnej formie na cmentarz przez rodzinę i rzesze przyjaciół i znajomych.

Pogrzeby odbywały się wówczas bardzo szybko, nawet z pominięciem uroczystości w kościele, a zmarłych odwożono bezpośrednio na cmentarz. Ludzi grzebano w masowych grobach, bez trumien, a ciała zawijano jedynie w prześcieradła, słomę lub siano, natomiast ich odzież oraz przedmioty codziennego użytku natychmiast palono.

Materialne ślady epidemii cholery na naszym terenie znajdziemy na tzw. Cholernym w Teodorówce. Cmentarz choleryczny znajduje się na małej przełączce, w pobliżu szlaku żółtego łączącego Duklę z Głównym Szlakiem Beskidzkim w Chyrowej. Pochowani są na nim mieszkańcy wsi Teodorówka zmarli w 1848 roku.

Cmentarz oznaczony jest metalowym krzyżem, na którym widnieje informacja:

“TU SPOCZYWAJĄ ZMARLI NA CHOLERĘ W TEODORÓWCE W ROKU 1848”