Premiera książki Michała Szymko „Świat goni za happy endem”
13 października 2016 r., godz. 17.00
Transgraniczne Centrum Wymiany Kulturalnej w Dukli, ul. Trakt Węgierski 38

Zapraszamy na premierę książki Michała Szymko „Świat goni za happy endem”, której wydawcą jest krośnieńska Oficyna Wydawnicza RuthenicArt.
W trakcie spotkania Autor zaprezentuje swoją debiutancką książkę, która stanowi literacki zapis jego licznych podróży po krajach Europy oraz Gruzji, Rosji i Izraela.
Autor, student warszawskiej uczelni, pochodzący z #gminy #Dukla to „człowiek miliona przelotnych fascynacji, koneser piękna, zarówno klasycznego jak i połamanego elektryzmem. Wnikliwy obserwator, nieustannie głodny świata, uwielbia poranki w Islandii i wieczory na Ukrainie. Miłośnik herbat, człowiek morza, entuzjasta spontanów i niespodzianek. Ostatnio zakochany w samotnych podróżach z plecakiem”.
Współpracuje z ekskluzywnym pismem podróżniczym „Voyage” oraz z niebanalną inicjatywą kulturalną „Kontynent Warszawa – Warszawa Wielu Kultur”.
Premierze książki towarzyszyć będzie opowieść Michała o Islandii. Spotkanie odbędzie się w czwartek, 13 października w Transgranicznym Centrum Wymiany Kulturalnej w Dukli.

plakat_mini

Remonty:
– zabytkowego kamiennego mostku w Olchowcu,
– na cmentarzu wojennym w Dukli,
– zabytkowych nagrobków na cmentarzu komunalnym w Dukli.

#Kamienny #mostek #w #Olchowcu
Zabytkowy mostek na potoku Olchowczyk w Olchowcu jest przedłużeniem drogi, która stanowi główne dojście do zabytkowej drewnianej cerkwi i cmentarza.

Został zbudowany ok. 1850 r. staraniem ówczesnych mieszkańców. Jest zbudowany z kamienia rzecznego, sklepiony pełnym łukiem, jest on jednym z niewielu zachowanych w niezmienionej formie kamiennych mostków na terenie Podkarpacia. Upływ czasu i czynniki zewnętrzne doprowadziły do erozji kamieni, wypłukania spoin i w konsekwencji do osiadania mostu. Obecnie trwają prace remontowe i rekonstrukcyjne zabezpieczające przed dalszą destrukcją mostu.

#Cmentarz #wojenny #w #Dukli
Prace remontowe na cmentarzu wojennym w Dukli obejmują 35 mogił zbiorowych, na których zostaną ustawione granitowe tablice i imieniem nazwiskiem osób pochowanych w danej mogile.

Na tablicach zostanie wypisanych (cyrylicą) 1006 nazwisk żołnierzy wraz z datą urodzenia.
Umieszczenie tablic z nazwiskami pochowanych, będzie miało ogromne znaczenie dla rodzin pochowanych tu żołnierzy, którzy odwiedzają cmentarz i będą mogli zlokalizować miejsce pochówku swojej bliskiej osoby.

Cmentarz wojenny w Dukli z okresu II wojny światowej jest szczególnym miejscem pamięci narodowej, przypominający okrucieństwa wojny. Pochowani są tu żołnierze polscy, radzieccy, czechosłowaccy, którzy walczyli na naszej ziemi, tu zginęli z dala od swojej ojczyzny, rodzin i spoczywają w większości w bezimiennych, zbiorowych mogiłach.

#Cmentarz #komunalny #w #Dukli
Na cmentarzu komunalnym w Dukli w obrębie kwatery nr 3 i 4 tj. przy bramie głównej znajduje się liczna grupa kamiennych nagrobków pochodzących z XIX i przełomu XIX/XX w. Z uwagi na walory historyczne i artystyczne tych nagrobków (pomników) kilkanaście z nich zostało wpisanych do rejestru zabytków i objętych ochroną konserwatorską.

Stare nagrobki są w bardzo złym stanie technicznym: zniszczone cokoły, bloki nagrobków częściowo zapadnięte w ziemię, powierzchnia kamienia mocno zabrudzona, porośnięta mchem, tablice mało czytelne. Z uwagi na walory historyczne, artystyczne i religijne – nagrobki zasługują by je ratować przed dalszą degradacją, by przywrócić im dawny wygląd. W poprzednich latach zostało wyremontowanych 10 nagrobków, a w roku bieżącym zostały ukończone prace remontowo-renowacyjne 3 zabytkowych nagrobków.

• Nagrobek Nr 4-132 Marii z Mengerów Borowskiej;

• Nagrobek Nr 4-177 Johanny z Malchrów Sirowy;

• Nagrobek 3-213 Zygmunta Stanisława Niedzielskiego.

 

por. Rajmund Feliks Świętochowski
Urodzony: 1912 r.
Zgon: 2 wrzesień 1939 w wieku 27 lat

2 września 1939 r. doszło przy szlabanie granicznym w Barwinku do incydentu, w wyniku którego zastrzelony został polski oficer – por. Rajmund Świętochowski – dowódca I plutonu 1. kompanii w batalionie KOP „Dukla”. W wyniku odwetu, pomimo braku zgody dowództwa, wypad żołnierzy 1 plutonu doprowadził do spalenia piętrowego drewnianego budynku słowackiej strażnicy.
Dopiero 5 września Słowacy wydali ciało por. Świętochowskiego.

„Por. Świętochowski, jak prawie codziennie ta i 2 września, udał się ok. godz. 9.00 na przejście graniczne Barwinku, aby porozmawiać ze słowackimi strażnikami granicznymi z sąsiadującej granicy oraz przekazać polską prasę. Jako ubezpieczenie pozostawił kilkadziesiąt metrów przed granicą dwóch strzelców: Feliksa Sosnowskiego i Wincentego Kabzę. W rozmowie ze Słowakami, wśród których było oficer, por. Świętochowski starał się zasięgnąć wiadomości o nastrojach wśród nich panujących.

Podczas tej rozmowy wyszedł z bunkru i podszedł do bramki granicznej Słowak Sekel z Gwardii Hlinkowej, znany z prohitlerowskich sympatii. Niebawem dołączyli inni Słowacy z oddziału, który tego dnia przybył na granicę. Po chwili otoczyli polskiego porucznika i błyskawicznie położywszy lufy karabinów do piersi niczego nie spodziewającego się oficera, zażądali odrzucenia broni, podniesienia rąk do góry oraz udania się na stronę słowacką. Świętochowski odpowiedział w jedyny możliwy sposób w takich sytuacjach, przewidziany kodeksem honorowym polskiego oficera. Wystrzelił z pistoletu do dowódcy Słowaków, a sam raniony upadł. Równocześnie strzelcy Sosnowski i Kabza otworzyli ogień z karabinów, po których padło dwóch słowackich żołnierzy, a reszta skryła się w strażnicy, skąd zaczęto ostrzeliwać stronę polską z rkmów.

Polscy strzelcy nie zdoławszy dostać się do dowódcy, wycofali się o zameldowali dowództwo o zdarzeniu. Przeczuwano zasadzkę lub prowokację , dlatego nie wydano rozkazu do zaatakowania słowackiej strażnicy granicznej. Nie otrzymano zezwolenia na akcję odwetową, tylko cichą aprobatę na wypad za granicę.

O godzinie 13.00 rozpoczęła się wyprawa odwetowa. Rozpoczęło się strzelanie polskich ckm-ów, następnie opanowano bramkę graniczną oraz strażnicę, w której natrafiono na broń i dokumenty. Strat w polskim pododdziale nie było. Podczas poszukiwań por. Świętochowskiego znaleziono tylko ślady krwi.

Parter słowackiej strażnicy był pusty, a schody na piętro zabarykadowane, więc oblano wewnątrz i zewnątrz budynek benzyną i podpalono ją. Do późnej nocy paliła się strażnica. Słowacy otworzyli ogień z moździerzy i armaty. Prowadzili go do późnych godzin wieczornych, nie wyrządzając większych szkód.

W rezultacie przeprowadzonej przez Polaków akcji zaczepnej Słowacy mieli jednego zabitego (starszy szeregowy F. Valko) i 15 rannych.

W dniach poprzedzających wybuch wojny polscy i słowaccy żołnierze spotykali się w budynku przy granicy i rozmawiali na bieżące tematy oraz wymieniali między sobą gazety. Zniszczenie słowackiego budynku przez Polaków w trakcie przeprowadzonej akcji odwetowej wystraszyło słowacką ludność przygraniczną i było przyczyną jej ewakuacji na dalsze zaplecze.

Źródło: Janusz Kubit: „Przełęcz Dukielska we wrześniu 1939 roku”, VII t. Biblioteki Dukielskiej.